Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 17 lutego 2013

Four.

-oczami Amy-

-"Cześć tu Zayn. Przepraszam,ale nie mogę teraz rozmawiać....." - po raz kolejny usłyszałam to dzwoniąc do mulata. Dziwne.. Nagle zaczął mnie ignorować? A może ma coś ważnego do załatwienia?
Po chwili zadzwonił do mnie telefon. Z nadzieją ,że to Zayn szybko odebrałam.
-Halo?- powiedziałam ucieszona.
-Hej,Amy. Tu Lou. Chcesz się spotkać. Musimy ci kogoś przedstawić.-oznajmił,a mi znikł uśmiech z twarzy.
-Jasne. Będę za 10 minut.-powiedziałam smutno.
-Coś się stało?-spytał zanim się rozłączyłam.
-Nie. Po prostu Zayn nie odbiera ode mnie telefonów. Wiesz może co się stało?-zadałam pytanie i odpowiedziała mi cisza.
-Niestety nie wiem.Coś mu przekazać?-usłyszałam po dłuższej chwili.
-Nie,nic. Eem. To ja będę za chwilę. Na razie.-pożegnałam się.
-Cześć.
Spakowałam telefon,portfel i kilka potrzebnych rzeczy do torby i wyszłam z domu,wcześniej powiadamiając o tym Emilly. Pod domem chłopaków znalazłam się po 15 minutach,bo szłam wolnym krokiem ,żeby wszystko przemyśleć. Zapukałam do drzwi i po chwili otworzyła mi dziewczyna o bujnych lokach na głowie o ciemnej karnacji.
-Czeeść.-przeciągnęłam,a ona gdy zobaczyła moje zakłopotanie od razu powiedziała uprzejmym tonem:
-Hej! Ty musisz być Amy! Ta nowa przyjaciółka chłopaków. Miło mi Cię poznać.Jestem Danielle,dziewczyna Liama.- przytuliła mnie.-Zapraszam.-gestem ręki wskazała,że mam wejść .
-Cześć! Jestem Eleanor.Dziewczyna Lou.-uśmiechnęła się do mnie i podała rękę.
-Amy.-odpowiedziałam i odwzajemniłam gest.
-A ja Perrie.-podeszła do mnie dziewczyna z fioletowymi włosami i uśmiechnęła się.-dziewczyna Zayna.-dokończyła ,a mnie zamurowało. Nie wiem czy ze szczęścia,czy ze smutku,że mi nie powiedział.
-Amy.-powtórzyłam po raz kolejny i odwzajemniłam uśmiech. Następnie spojrzałam znacząco na Zayna.
Chłopak szybko odwrócił wzrok i pocałował swoją dziewczynę.
-A więc,ty jesteś tą sławną piosenkarką,tak?-zagadała Danielle.
-Tak,a ty tańczysz,prawda? Widziałam Cię nie raz w telewizji.Jesteś świetna.-pochwaliłam ją.
-Dziękuję. A ty masz super głos. Zaśpiewasz coś?-poprosiła.
-Właśnie. Zaśpiewaj.-dołączyła się Eleanor.
Wszyscy zamilkli i zaczęli mnie słuchać. Zaczęłam śpiewać Beautiful People .
Gdy skończyłam usłyszałam tylko oklaski i pochwały. Wszyscy coś powiedzieli,oprócz Zayna.
Nie wiedziałam o co mu chodzi.
-Dzięki wam. Miło to słyszeć.- uśmiechnęłam się do wszystkich .
Zaczęliśmy rozmawiać na różne tematy. Poznałam wszystkie dziewczyny bardzo dobrze i zaprzyjaźniłam się z nimi. Nawet z Perrie. Czułam się trochę dziwnie wiedząc,że Li ,Lou i Zayn mają dziewczyny,a ja bez chłopaka. Współczuję Niallerowi,bo Hazza też ma często dziewczynę. Ale przeżyłam.
Pod wieczór zadzwonił Jack i przypomniał o koncercie charytatywnym. Chyba zaraził mnie sklerozą. Miałam 45 minut.
-Słuchajcie. Ja muszę się zbierać. Za nie całą godzinę mam koncert charytatywny.-powiedziałam.
-O tak. Rozumiemy. -powiedziała Perrie.
-Może...moglibyśmy wpaść?-spytała niepewnie Dan.
-Jeśli tylko chcecie,to zapraszam.Wstęp jest wolny,ale pośpieszcie się bo jest ograniczenie do 2000 osób.
-Ok. To wpadniemy.-uśmiechnęła się do mnie El.
Wyszłam z domu chłopaków i już po 30 minutach znalazłam się na hali gotowa do koncertu.
Przy scenie stała wielkie szklane 'pudło' na którym był przyklejony napis: "NA CELE CHARYTATYWNE" 
Widzów zbierało się coraz więcej i było coraz więcej pieniędzy. Cieszyło mnie to,że biedne dzieci dostaną różne fajne prezenty kupione za te pieniądze.
W tłumie wypatrzyłam nawet moje nowo poznane przyjaciółki ze swoimi chłopakami. Nawet Harry kogoś przyprowadził. A Niall szedł zajadając się kanapką. Zaśmiałam się na ten widok.
Po chwili wszyscy wrzucili coś do 'skrzyni' na cele dobroczynne.
W trakcie koncertu zaczęło nawet brakować miejsca na pieniądze.
Stwierdzam,że wyszedł on genialnie i zgodnie z planem. Po całym 'przedstawieniu' za kulisami spotkałam się z fanami i przyjaciółmi. Zayn cały czas mnie ignorował. W ogóle przyszedł tu jakby z musu...
Po powrocie do domu weszłam na TT i napisałam :
                     "Nie fajne uczucie,kiedy osoba którą lubisz Cię ignoruje..." 
Już po chwili przybyło milion wiadomości typu "Co się stało?" ale nie odpisywałam,zrobiłam tylko kilka follow back i wyszłam. Po chwili zadzwonił do mnie telefon. Spojrzałam na wyświetlacz i o dziwo był to Zayn.
-Cześć,Am..-zaczął.
-Cześć.-odpowiedziałam obojętnie.
-Wiem,że jesteś pewnie zmęczona,ale muszę się w tobą spotkać. -powiedział. Uległam.
-Kiedy i gdzie?-spytałam.
-Za 10 minut w parku.Do zobaczenia.-rozłączył się. Postanowiłam już wyjść.
Ubrałam tylko jakiś cienki sweterek i wyszłam.
W parku usiadłam na ławkę i przyglądałam się swoim czarnym koturnom ,kiedy ktoś usiadł koło mnie.
Był to Zayn. Poznałam po zapachu zmieszanych perfum z fajkami. Nie powiem,że nie podobał mi się ten zapach. Wręcz przeciwnie..Podniecał mnie.Chłopak wręczył mi róże i zaczął mówić.
-Przepraszam,że Cię tak ignorowałem. -powiedział.
-A mogę wiedzieć,dlaczego to robiłeś?-spytałam nie wiedząc o co mu chodziło.
-Ponieważ ja....zakochałem się w tobie i ..myślałem,że jak będę Cię unikał to się odkocham.Nie zrozum mnie źle. Nie chodzi o to,że nie chce być w tobie zakochany,ale ja mam dziewczynę ... i z każdym dnie coraz bardziej się w tobie zakochuje,a ją ... ją kocham coraz mniej..-skończył swój monolog. Cały czas uważnie się mu przyglądałam i słuchałam tego co mówi.
-Zayn..Ja nie wiem co powiedzieć. -przytuliłam go,a on wtulił się w moje włosy.
-Twoje włosy pachnął tak ładnie.-rozmarzył się,a ja tylko się zaśmiałam.
-To co teraz zrobimy?-spytałam po chwili tkwienia w uścisku.
-Jak na razie,to..bądźmy przyjaciółmi,a później się zobaczy...a czy ty..ty coś do mnie czujesz?-spytał z jakby nadzieją (?) w głosie. I co ja miałam mu teraz powiedzieć? Przecież nic do niego nie czuję.To znaczy nie jest mi obojętny,ale to przyjaciel i... tylko przyjaciel. Chyba. Nie. Na pewno .Jestem tego pewna ,że to przyjaciel.Chociaż coraz bardziej miałam do tego wątpliwości.
-Wiesz...Muszę to przemyśleć. Daj mi trochę czasu.-powiedziałam i wstałam z ławki.
-Odprowadzę Cię.-stwierdził. Oczywiście z chęcią się zgodziłam.
Całą drogę rozmawialiśmy o tym co tylko nam ślina na język przyniosła. Nawet o najgłupszych rzeczach..
Pod domem chłopak pocałował mnie w kącik ust.Ale gdy zobaczył,że nie reaguje od razu powiedział.
-Przepraszam.To twoja wina,że tak na mnie działasz.-obwinił mnie.
-No to w takim razie ja przepraszam..-powiedziałam. Nie wiem czemu,ale w tym momencie miałam taką straszną ochotę go pocałować. Chciałam się powstrzymać,ale samo mnie ciągnęło. Zbliżyłam się do niego i pocałowałam go szybko. Nic już nie mówiłam tylko weszłam do domu. Popatrzyłam przez okno i obserwowałam cały czas stojącego tam Zayna. Chyba mu się spodobało,bo uśmiechnął się tylko i odszedł.
Ułożyłam się w wygodnym łóżku i zasnęłam. Miałam tylko nadzieję,że żaden paparazzi ,ani fanka nie zrobiła nam zdjęcia. W końcu nie chcę zniszczyć związku Zayna i Pezz...

                                                                         ~*~
                                   

Witajcie. Przepraszam,że tak późno dodaję,ale  szybko mi te dni minęły i po prostu zapomniałam dodać rozdziału. Wczoraj mi się przypomniało,ale była już 23:30 i nie chciało mi się go pisać.
Specjalnie dla was taki trochę dłuższy,ale KOMENTUJCIE ,bo to motywuje !! :**

Bye < 33

3 komentarze:

  1. Super rozdział *o*

    Życzę dalszej weny ;3

    Patrycja.

    OdpowiedzUsuń
  2. Marzyłam o takim opowiadaniu !! I nawet nie wiesz jak sie cieszę, że go piszesz. :D A ten rozdział BOSKI jak zwykle. (:

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowny rozdział!!
    Dziewczyno jesteś niesamowita! :)
    Najlepsza, wspaniała i .. mogłabym wymieniać i wymieniać ;]
    Czekałam na ten rozdział i wreszcie się doczekałam ;*
    Mam nadzieje, że kolejny rozdział pojawi sie szybko ;*
    Pozdrawiam, Kaja z www.kaja-story.blogspot.com

    Zapraszam do mnie :*

    OdpowiedzUsuń