Razem z dziewczynami zrobiłyśmy spagetti. Zanosiłyśmy posiłek do jadalni. Niestety do jadalni przechodziło się przez salon.Na kanapie siedzieli znudzeni chłopacy i ..Perrie z Zaynem,którzy się obściskiwali. Odruchowo stanęłam i przyglądałam się z bólem parze. Nagle Liam spojrzał na mnie i zobaczył łzy spływające po moich policzkach. Szybko odwróciłam się,poukładałam talerze w jadalni i uciekłam na górę. Weszłam do jednych z pokoi i usiadłam na łóżku płacząc. Ktoś zapukał cicho i wszedł.Był to Liam.
-Co się stało,mała?-spytał z troską.
-Nic..po prostu ja... źle zrobiłam,ale to nie moja wina i..-zaczęłam mieszać i coraz bardziej płakać.
-Spokojnie. Co nie twoja wina?-zapytał spokojnie i pogłaskał mnie po ramieniu.
-Bo ja...ja się zakochałam w .. w Zaynie.-wydusiłam z siebie i skryłam twarz w dłoniach.
-Słuchaj,kochana..Wszyscy dobrze wiemy,że Zayn nie jest zbyt szczęśliwy z Perrie. -powiedział i wywrócił oczami.
-Taa. Właśnie widziałam.-skomentowałam.
-Ej. On to robi specjalnie,żebyś była zazdrosna. Podobno się zakochałaś,a on nie wiedział,że chodzi o niego.Haha. Ale zabawna sytuacja.-zaczął się śmiać.
-Nie ma w tym nic śmiesznego,Liam. Przynajmniej nie dla mnie.-burknęłam.
-Posłuchaj uważnie. Wszyscy wiedzą,że Zayn kocha Ciebie,ale myśli,że ty kochasz innego. Dlatego właśnie obściskuje się z Pezz na twoich oczach,żebyś była zazdrosna,rozumiesz?-uśmiechnął się do mnie promiennie.
-Już wszystko jasne!-ucieszyłam się.-Dzięki Liam,bardzo mi pomogłeś! Jestem ci dłużna,zapamiętaj . -powiedziałam. -A i jeszcze jedno...Wyglądam dobrze?-wytarłam mokre policzki i uśmiechnęłam się do bruneta.
-Jasne,ślicznie jak zawsze.-puścił mi oczko,a ja wyszłam z pokoju. Zbiegłam szybko po schodach. Zayn dalej siedział ze swoją partnerką na kanapie. Gdy mnie zauważył zaczął całować Perrie. To było widać,że robi to specjalnie. Chrząknęłam głośno,a oni oderwali się od siebie.
-Możemy pogadać?-spytałam stanowczo i spojrzałam na Malika.
-Ee.Doobra.-odpowiedział i wstał z kanapy. Razem wyszliśmy na taras. -Więc co chciałaś..?-spytał,jakby się gdzieś śpieszył.
-Słuchaj.. Zaszło małe nieporozumienie. To znaczy..Ty mnie źle zrozumiałeś.-powiedziałam.
-Ale z czym?
-Wtedy jak powiedziałam,że się w kimś zakochałam...-przerwałam na chwilę i podeszłam do niego bliżej.-Miałam na myśli Ciebie.-dokończyłam i czekałam na jego reakcje.
-Serio?-w jego oczach ujrzałam iskierki.
-No tak,ale ty jesteś z Perrie i...-przerwał mi
-Jestem z Perrie,ale odkąd poznałem Ciebie,to nie czuję do niego tego samego co kiedyś. Dziś całowałem się z nią tylko po to,żebyś była zazdrosna.-wytłumaczył.
-No i co teraz będzie?-zadałam pytanie po chwili ciszy.
-Nie wiem..-odpowiedział krótko.
-Chyba nie zamierzasz z nią tak po prostu zerwać?-spytałam .
-No..Nie,ale ..Nie chcę z nią już być. Chcę być z tobą..Kocham Cię.-wyznał,a mi zrobiła się ciepło na sercu. Jednak trochę szkoda było mi Perrie.. Może ona na prawdę go kocha,ale wygląda to jakby nim się tylko bawiła. Nie wiem.. Nie mogę się wtrącać. Postanowiłam zostawić to w spokoju. Może nie długo sama z nim zerwie,a jak nie.. Będę musiała to przeżyć.. Razem uśmiechnięci,jednak utrzymując dystans,wróciliśmy do pozostałych .
*kilka dni później,dom 1D*
Siedzieliśmy wszyscy oglądając film. Od czasu do czasu spoglądaliśmy na siebie z Zaynem i uśmiechaliśmy się do siebie.
-Co wy się tak szczerzycie? Macie jakiś sekret?-spytał nagle Harry.
-Właśnie. -poparł go Lou.
-Co? My? Niee.-odpowiedzieliśmy równocześnie.
-Dziwni jesteście..-skomentował Niall,który żarł popcorn.
Nagle do domu wpadły dziewczyny. Danielle,Eleanor szły obok siebie,a Perrie szła z tyłu. Była przygnębiona.
-Zayn..Pogadajmy.-powiedziała i razem z chłopakiem poszli na stronę.
-Zayn-
-O co chodzi,Pezz?-zapytałem znudzony.
-Muszę..Muszę ci to w końcu powiedzieć..-spuściła głowę.-Mam innego ...Zdradziłam Cię,Zayn. Przepraszam..-powiedziała tak cicho,że prawie nie usłyszałem ,a jednak..
-Słucham? To ja jestem z tobą ,a ty.. ty mnie zdradzasz? Jak mogłaś? Mogłaś powiedzieć,że jest ci ze mną źle.. Zrozumiałbym,ale mówisz mi to teraz?-prawie krzyczałem.
-Przepraszam.-powiedział tylko .
-Przepraszasz? To nic nie zmieni.. Z nami koniec,to jasne. Zresztą.. i tak kocham inną..-mruknąłem.
-Kogo? Amy? Przyznaj się,że to Amy!- spojrzała na mnie.
-TAK! Amy! A teraz wyjdź. Nie chcę Cię widzieć...-powiedziałem i patrzałem tylko jak dziewczyna opuszcza mój dom...
~*~
Hejo ;*
Macie taki jakiś rozdział. Było mało komentarzy,ja nie miałam motywacji to teraz macie jakiś taki byle jaki rozdział ;/ Co myślicie,żebym dodawała takie zdj. dopasowane do danego wydarzenia? :D
Piszcie co myślicie w komach :P
PS: Myślę nad zawieszeniem bloga.. i tak nikt nie wchodzi .. ;/
czwartek, 14 marca 2013
niedziela, 3 marca 2013
Five.
Obudziłam się jak zwykle dosyć wcześnie. Na dziś nie miałam planów,bo miałam dzień wolny,za to jutro... jutro cały zawalony wywiadami,próbami i koncertami. Wstałam i przebrałam się w wygodne ciuchy. Dzień zapowiadał się ciepły,więc postanowiłam na letni zestaw. Zjadłam śniadanie i usiadłam na kanapie. Po chwili nudzenia się włączyłam tv. Zaskoczyły mnie wiadomości.
-"..mamy informacje,że wczoraj wieczorem wokalista znanego zespołu One Direction odprowadzał pewną ślicznotkę do domu. Okazała się to być Amy McCarly we własnej osobie. Podobno para na koniec pożegnała się soczystym buziakiem,ale nic nie jest potwierdzone. Co z dziewczyną Zayna-Perrie Edwards? Czy to koniec ich związku? Dostarczymy wam więcej informacji,jeśli już będzie coś wiadomo.A teraz pogoda..."
Serce waliło mi jak oszalałe. Przecież nie całowaliśmy się jakoś zachłannie. To był tylko lekki buziak...w usta. Na szczęście nie ma żadnych dowodów. Może Perrie w to nie uwierzy. Może nawet tego nie widziała ..oby. Szybko zadzwoniłam do Zayna.
-Halo?-usłyszałam zaspany,sexowny głos chłopaka.
-Śpisz?-spytałam niepewnie.
-Nie.Poluję na słonie.-odpowiedział sarkazmem. Wypuściłam spokojnie powietrze.-A co się stało?-zapytał z troską.
-W wiadomościach już o nas gadają...-odpowiedziałam niechętnie.
-Co gadają?-ożywił się.
-Że wczoraj mnie odprowadzałeś i pocałowaliśmy się.. Ale nie ma zdjęć,więc możesz być spokojny.-powiedziałam a łzy zebrały mi się do oczu. Dlaczego? Zayn może być na mnie strasznie wściekły,że niszczę jego związek.
-Dobrze.Nic się nie stało. Mogę wpaść do Ciebie za godzinę?-spytał,a mi spadł kamień z serca.
-Pewnie.-rozłączyłam się. Cieszyłam się ,że go zobaczę. Tylko czemu się tak zachowuję? Jak go widzę to mam motylki w brzuchu. Podobno to jest zakochanie. Ale w tak szybkim czasie? Jak to możliwe?
Miłość od pierwszego wejrzenia? Nie możliwe...chociaż.Może mu to powiem? Ale jeśli mnie wyśmieje ?
Tyle pytań i zero odpowiedzi. Nie miałam pojęcia co robić.
Po długim czasie zadręczania się usłyszałam dzwonek do drzwi. Serce przyśpieszyło rytm ,a nogi odmawiały posłuszeństwa. Wreszcie doszła do drzwi i drżącą ręką otworzyłam. Na widok uśmiechniętego Malika od razu poprawił mi się humor. Przytuliłam się z nim na powitanie i poczułam strasznie przyjemne uczucie w brzuchu. Może motylki szalały ze szczęścia na widok mulata.
Gestem ręki zaprosiłam chłopaka do środka. Udałam się do salonu na wcześniejsze miejsce,a Zayn usiadł koło mnie. Spojrzałam mu w oczy i prawie się rozpłynęłam. Odjęło mi mowę. Odpłynęłam. Zapomniałam o wszystkim. Nawet jak się mówi. Ale to nie było ważne. Liczyła się ta chwila.
-Muszę ci coś powiedzieć.-Malik uratował mnie przed utonięciem w jego oczach.
-Ja też..-powiedziałam.
-To zacznij.-zachęcił.
-Nie.Ty zacznij.
-Mam pomysł. Powiedzmy razem.-uśmiechnął się,a ja to odwzajemniłam.
-Raz.
-Dwa.
-Trzy.
-Zakochałem się
}- powiedzieliśmy równocześnie.
-Zakochałam się.
-Serio? W kim?-znowu powiedzieliśmy razem i tym razem się zaśmialiśmy.
-Więc..Jest taki chłopak.-zaczęłam. -Jest miły,słodki, kochany i do tego zabójczo przystojny. Chyba się w nim zakochałam. Jak z nim przebywam czuję się taka szczęśliwa,a jak mnie przytula,to moje motyle w brzuchu szaleją. Boję się,że on nie odwzajemnia moich uczuć.Jeśli mu powiem,to mogę zniszczyć naszą przyjaźń.. -skończyłam swój monolog i spojrzałam na mojego towarzysza.
-oczami Zayna-
Gdy usłyszałem od Amy,że się zakochała poczułem ukucie w okolicach serca.
Trochę było mi przykro ,że nie byłem tym szczęściarzem. Co ja gadam? Byłem cholernie zły i smutny.
Przez chwile nawet zapomniałem o Perrie i o tym ,że to moja dziewczyna.
Jeśli ona ma jakiegoś chłopaka na oku,to postanowiłem ,że wymyślę sobie jakąś dziewczynę.
-A ty się zakochałeś?Przecież masz dziewczynę.-z rozmyśleń wyrwał mnie trochę smutny głos dziewczyny.
No szybko Zayn ,myśl.-powtarzałem w myślach.
-No właśnie.. I to źle..bardzo źle,że zakochałem się w innej...Ale po prostu nie mogę przestać o niej myśleć. Nie mogę nic na to poradzić. Nie da się w niej odkochać. Jest świetną dziewczyną. Ma poczucie humoru,ale jest też spokojna,czyli mój ideał.-rozmarzyłem się. Tak na prawdę miałem na myśli Amy...
-Powiedz jej co czujesz...-spuściła głowę.
-oczami Amy-
Zraniły mnie słowa Zayna o nowo poznanej dziewczynie. Miałam nadzieję,że odwzajemnia moje uczucia. No tak. Głupia,naiwna,robiąca sobie nadzieje ja...
-Może kiedyś... A ty też powiedz temu chłopakowi..- uśmiechnął się do mnie.
-Masz rację..Powiem mu ..-ożywiłam się. -Zayn ja..-miałam to powiedzieć,ale zadzwonił jego telefon.
-Przepraszam.-odebrał telefon.-Halo? ... Tak... Mhm idę..-powiedział niechętnie i się rozłączył.-Muszę iść. Chłopacy robią obiad i mówią,że mam przyjść im pomóc.. Eem. Masz jakieś plany? Może pójdziesz ze mną?-zaproponował.
-Chętnie.-zgodziłam się. Ubraliśmy buty i wyszliśmy.
-Chyba chciałaś mi coś powiedzieć zanim zadzwonił telefon. -odezwał się po długiej chwili ciszy.
-Tak...Chciałam zaproponować obiad,ale jak chłopaki nas ... to znaczy ciebie zaprosili,to..-skłamałam.
-Rozumiem. Pamiętaj. U nas zawsze jesteś mile widziana.-uśmiechnął się.
-Dziękuję.- odwzajemniłam gest. W domu chłopaków czekali wszyscy. Nawet Eleanor ,Danielle i..Perrie.
Fioletowłosa pocałowała mulata na powitanie. Nie powiem.. zabolał mnie ten widok i to bardzo...
Postanowiłam na to nie patrzeć i pomagać w przygotowaniach. Przytuliłam El i Dan na powitanie i zajęłyśmy swoje stanowiska w kuchni.
-Jak tam u Ciebie i Zayna?-zaczęła brunetka.
-Nic.. Nas nie ma.-odpowiedziałam smutno,a łzy cisnęły mi się do oczu.
-Zaraz..Ty..Zakochałaś się z Maliku?-prawie wykrzyczała Dan.
-Czekaj.Dam ci mikrofon i powtórzysz to ,ale głośniej.-skarciłam ją wzrokiem.
-Sorki.-powiedziała już ciszej.
-Tak.. Kocham go..Ale on tego nie odwzajemnia. Zakochał się podobno w innej. Nie w Perrie.-powiedziałam cicho,ale na tyle,żeby dziewczyny to usłyszały .
-O boże. Kochana tak mi przykro.-dziewczyny mnie przytuliły.
-A wy... Nie lubicie Pezz?-trochę głupio było mi o to pytać,ale ciekawość zżerała mnie od środka.
-Wiesz.. Nie za bardzo.-odpowiedziała Dan,a El widząc moją minę typu "Niby czemu?" zaczęła tłumaczyć.
-Nie znasz jej dobrze. Jest z pozoru miła i wgl. Ale uważa się za najlepszą ,najpiękniejszą i najmądrzejszą. Często trzeba za nią wszystko robić i wszystko jej przynosić. A jak się to już zrobi,to nawet nie podziękuje.-wytłumaczyła brunetka.
-Dzięki,za ostrzeżenie.-mrugnęłam do niej i zabrałyśmy się za dalsze gotowanie..
____________
Witajcie. Przepraszam za opóźnienia. I tak było mało kom. Ale i tak dłuższy dodaję na przeprosiny,że tak długo XD
Komentujcie,bo to motywuje !!
-"..mamy informacje,że wczoraj wieczorem wokalista znanego zespołu One Direction odprowadzał pewną ślicznotkę do domu. Okazała się to być Amy McCarly we własnej osobie. Podobno para na koniec pożegnała się soczystym buziakiem,ale nic nie jest potwierdzone. Co z dziewczyną Zayna-Perrie Edwards? Czy to koniec ich związku? Dostarczymy wam więcej informacji,jeśli już będzie coś wiadomo.A teraz pogoda..."
Serce waliło mi jak oszalałe. Przecież nie całowaliśmy się jakoś zachłannie. To był tylko lekki buziak...w usta. Na szczęście nie ma żadnych dowodów. Może Perrie w to nie uwierzy. Może nawet tego nie widziała ..oby. Szybko zadzwoniłam do Zayna.
-Halo?-usłyszałam zaspany,sexowny głos chłopaka.
-Śpisz?-spytałam niepewnie.
-Nie.Poluję na słonie.-odpowiedział sarkazmem. Wypuściłam spokojnie powietrze.-A co się stało?-zapytał z troską.
-W wiadomościach już o nas gadają...-odpowiedziałam niechętnie.
-Co gadają?-ożywił się.
-Że wczoraj mnie odprowadzałeś i pocałowaliśmy się.. Ale nie ma zdjęć,więc możesz być spokojny.-powiedziałam a łzy zebrały mi się do oczu. Dlaczego? Zayn może być na mnie strasznie wściekły,że niszczę jego związek.
-Dobrze.Nic się nie stało. Mogę wpaść do Ciebie za godzinę?-spytał,a mi spadł kamień z serca.
-Pewnie.-rozłączyłam się. Cieszyłam się ,że go zobaczę. Tylko czemu się tak zachowuję? Jak go widzę to mam motylki w brzuchu. Podobno to jest zakochanie. Ale w tak szybkim czasie? Jak to możliwe?
Miłość od pierwszego wejrzenia? Nie możliwe...chociaż.Może mu to powiem? Ale jeśli mnie wyśmieje ?
Tyle pytań i zero odpowiedzi. Nie miałam pojęcia co robić.
Po długim czasie zadręczania się usłyszałam dzwonek do drzwi. Serce przyśpieszyło rytm ,a nogi odmawiały posłuszeństwa. Wreszcie doszła do drzwi i drżącą ręką otworzyłam. Na widok uśmiechniętego Malika od razu poprawił mi się humor. Przytuliłam się z nim na powitanie i poczułam strasznie przyjemne uczucie w brzuchu. Może motylki szalały ze szczęścia na widok mulata.
Gestem ręki zaprosiłam chłopaka do środka. Udałam się do salonu na wcześniejsze miejsce,a Zayn usiadł koło mnie. Spojrzałam mu w oczy i prawie się rozpłynęłam. Odjęło mi mowę. Odpłynęłam. Zapomniałam o wszystkim. Nawet jak się mówi. Ale to nie było ważne. Liczyła się ta chwila.
-Muszę ci coś powiedzieć.-Malik uratował mnie przed utonięciem w jego oczach.
-Ja też..-powiedziałam.
-To zacznij.-zachęcił.
-Nie.Ty zacznij.
-Mam pomysł. Powiedzmy razem.-uśmiechnął się,a ja to odwzajemniłam.
-Raz.
-Dwa.
-Trzy.
-Zakochałem się
}- powiedzieliśmy równocześnie.
-Zakochałam się.
-Serio? W kim?-znowu powiedzieliśmy razem i tym razem się zaśmialiśmy.
-Więc..Jest taki chłopak.-zaczęłam. -Jest miły,słodki, kochany i do tego zabójczo przystojny. Chyba się w nim zakochałam. Jak z nim przebywam czuję się taka szczęśliwa,a jak mnie przytula,to moje motyle w brzuchu szaleją. Boję się,że on nie odwzajemnia moich uczuć.Jeśli mu powiem,to mogę zniszczyć naszą przyjaźń.. -skończyłam swój monolog i spojrzałam na mojego towarzysza.
-oczami Zayna-
Gdy usłyszałem od Amy,że się zakochała poczułem ukucie w okolicach serca.
Trochę było mi przykro ,że nie byłem tym szczęściarzem. Co ja gadam? Byłem cholernie zły i smutny.
Przez chwile nawet zapomniałem o Perrie i o tym ,że to moja dziewczyna.
Jeśli ona ma jakiegoś chłopaka na oku,to postanowiłem ,że wymyślę sobie jakąś dziewczynę.
-A ty się zakochałeś?Przecież masz dziewczynę.-z rozmyśleń wyrwał mnie trochę smutny głos dziewczyny.
No szybko Zayn ,myśl.-powtarzałem w myślach.
-No właśnie.. I to źle..bardzo źle,że zakochałem się w innej...Ale po prostu nie mogę przestać o niej myśleć. Nie mogę nic na to poradzić. Nie da się w niej odkochać. Jest świetną dziewczyną. Ma poczucie humoru,ale jest też spokojna,czyli mój ideał.-rozmarzyłem się. Tak na prawdę miałem na myśli Amy...
-Powiedz jej co czujesz...-spuściła głowę.
-oczami Amy-
Zraniły mnie słowa Zayna o nowo poznanej dziewczynie. Miałam nadzieję,że odwzajemnia moje uczucia. No tak. Głupia,naiwna,robiąca sobie nadzieje ja...
-Może kiedyś... A ty też powiedz temu chłopakowi..- uśmiechnął się do mnie.
-Masz rację..Powiem mu ..-ożywiłam się. -Zayn ja..-miałam to powiedzieć,ale zadzwonił jego telefon.
-Przepraszam.-odebrał telefon.-Halo? ... Tak... Mhm idę..-powiedział niechętnie i się rozłączył.-Muszę iść. Chłopacy robią obiad i mówią,że mam przyjść im pomóc.. Eem. Masz jakieś plany? Może pójdziesz ze mną?-zaproponował.
-Chętnie.-zgodziłam się. Ubraliśmy buty i wyszliśmy.
-Chyba chciałaś mi coś powiedzieć zanim zadzwonił telefon. -odezwał się po długiej chwili ciszy.
-Tak...Chciałam zaproponować obiad,ale jak chłopaki nas ... to znaczy ciebie zaprosili,to..-skłamałam.
-Rozumiem. Pamiętaj. U nas zawsze jesteś mile widziana.-uśmiechnął się.
-Dziękuję.- odwzajemniłam gest. W domu chłopaków czekali wszyscy. Nawet Eleanor ,Danielle i..Perrie.
Fioletowłosa pocałowała mulata na powitanie. Nie powiem.. zabolał mnie ten widok i to bardzo...
Postanowiłam na to nie patrzeć i pomagać w przygotowaniach. Przytuliłam El i Dan na powitanie i zajęłyśmy swoje stanowiska w kuchni.
-Jak tam u Ciebie i Zayna?-zaczęła brunetka.
-Nic.. Nas nie ma.-odpowiedziałam smutno,a łzy cisnęły mi się do oczu.
-Zaraz..Ty..Zakochałaś się z Maliku?-prawie wykrzyczała Dan.
-Czekaj.Dam ci mikrofon i powtórzysz to ,ale głośniej.-skarciłam ją wzrokiem.
-Sorki.-powiedziała już ciszej.
-Tak.. Kocham go..Ale on tego nie odwzajemnia. Zakochał się podobno w innej. Nie w Perrie.-powiedziałam cicho,ale na tyle,żeby dziewczyny to usłyszały .
-O boże. Kochana tak mi przykro.-dziewczyny mnie przytuliły.
-A wy... Nie lubicie Pezz?-trochę głupio było mi o to pytać,ale ciekawość zżerała mnie od środka.
-Wiesz.. Nie za bardzo.-odpowiedziała Dan,a El widząc moją minę typu "Niby czemu?" zaczęła tłumaczyć.
-Nie znasz jej dobrze. Jest z pozoru miła i wgl. Ale uważa się za najlepszą ,najpiękniejszą i najmądrzejszą. Często trzeba za nią wszystko robić i wszystko jej przynosić. A jak się to już zrobi,to nawet nie podziękuje.-wytłumaczyła brunetka.
-Dzięki,za ostrzeżenie.-mrugnęłam do niej i zabrałyśmy się za dalsze gotowanie..
____________
Witajcie. Przepraszam za opóźnienia. I tak było mało kom. Ale i tak dłuższy dodaję na przeprosiny,że tak długo XD
Komentujcie,bo to motywuje !!
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


